Jesteś nowy na Wiedźmińskiej Wiki i nie wiesz od czego zacząć? Zajrzyj na portal społeczności i dowiedz się jak stać się częścią naszej społeczności!

Hello there! We are conducting a survey to better understand the user experience in making a first edit. If you have ever made an edit on Gamepedia, please fill out the survey. Thank you!

Zangwebar

Z Wiedźmińska Wiki
Skocz do: Nawigacja, szukaj

Zangwebar - odległa kraina za morzami, w której żyją konie w czarne paski (są to prawdopodobnie zebry), tak jak w Ofirze.

Zangwebarczycy ozdabiają swoje zegary i kompasy wizerunkiem psiogłowców, które rzekomo żyją w puszczach tego kraju.

Geografia[edytuj | edytuj kod]

Zangwebar jest opisywany jako kraina zamorska, chociaż niektórzy uczeni Nordlingów, tacy jak Markus Hohlenberg, myślą, że jest to ten sam ląd połączony przesmykiem pustyń i sawann. Jego krajobraz waha się od pustkowi po gęste lasy z drzewami mimozy.

Klimat[edytuj | edytuj kod]

Pogoda tutaj jest tropikalna, tworząc idealne środowisko dla zwierząt, takich jak słynne pasiaste konie lub hieny jedzące padlinę.

Demografia[edytuj | edytuj kod]

Zangwebarczycy to przede wszystkim naród handlowy. Są często spotykani w portach Nordlingów zaangażowanych w handel. Sprzedają różne produkty, w tym korę mimozy, a nawet zniewolonych kynocefali. Psiogłowcy są często wygrawerowani na zegarach i kompasach Zangvebarczyków.

Znani obywatele Zangwebaru[edytuj | edytuj kod]

Ludzie[edytuj | edytuj kod]

Mieszkańcy Zangwebaru z kolei, cechują się niezbyt wielkim wzrostem i są jeszcze szczuplejsi od Ofirczyków. Wiele sensacji i plotek na Kontynencie wzbudza kolor ich skóry. Są bowiem Zangwebarczycy ludźmi o czarnej skórze, niespotykanej nigdzie indziej na świecie. Ich włosy są prawie zawsze tego samego koloru, krótkie i często kręcone. W ich wyglądzie zwraca również uwagę doskonale zdrowe i silne uzębienie oraz prawie idealna rzeźba ciała. Przypominają więc z wyglądu dzisiejszych mieszkańców Czarnej Afryki. Społeczeństwo tychże składa się przede wszystkim z wielkiej liczby plemion i klanów – nie ma tam ludzi niezwiązanych z konkretną rodziną. Każde takie plemię stanowi własne prawo, poluje na własnym terenie (nie lubi się tam intruzów!), wybiera własnego przywodcę (najczęściej najsilniejszy lub najstarszy członek plemienia). Na terenach sawanny plemiona prowadzą wybitnie koczowniczy tryb życia, podążając cały czas za stadami zwierząt lub w poszukiwaniu wody. W bagnistej krainie Abu-Talunga żyją najmniej cywilizowane plemiona, które zerwały wszelkie kontakty z sąsiadami i zachowują się agresywnie w stosunku do każdego obcego. Inaczej jest z mieszkańcami suchej krainy Ulundi – są oni mili i gościnni, jednak do czasu. Kiedy nieświadomy i naiwny podróżnik trafi do wioski ludzi z Ulundi zaczyna się zabawa. Dosyć krwawa zabawa, bowiem tamtejszym koczownikom nieobce są praktyki kanibalistyczne, które lubią zaspokoić szczególnie przy akompaniamencie wrzasków gotowanych Nordlingów. Swoich bowiem nie jadają. Południe Zangwebaru, czyli gęste dżungle, to już domena najwyżej ucywilizowanych plemion, które znają nawet niektóre tajniki architektury. Stąd też nie powinna dziwić tam obecność kamiennego mostu, rzeźby czy nawet ludzkiego osiedla zbudowanego z drewna i kamienia. Mimo, że z gościnności Dzieci Dżungli nie słyną, możemy się tam czuć o wiele bezpieczniej niż wśród innych plemion czarnego ludu. Góry Czerwone są z kolei zamieszkałe przez tak zwanych Myśliwych – samotników lub wygnańców, którzy chcą udowodnić swoją wartość poprzez nieustanną walkę z potworami i demonami górskich szczytów. Jak więc widać Zangwebar nie ma ustalonej drabiny społecznej, a wszystkie stosunki społeczne regulują ustalenia poszczególnych plemion.

Religia i Wierzenia[edytuj | edytuj kod]

Jeśli natomiast chodzi o kwestię religii w Zangwebarze, to tu sprawy mają się całkowicie inaczej. Jakoże plemiona tamtejszych tubylców nie stoją na zbyt wysokim poziomie cywilizacyjnym, to nieobce są im praktyki takie jak składanie ofiar z pożywienia, zwierząt czy nawet ludzi. Co do świątyń i miejsc kultu, to takowe sytuowane są zawsze w miejscach, w których występuje źródło wody i obfitość zwierzyny. Budowle świątynne wznoszone są z nieociosanych głazów uszczelnianych ziemią przypominają nieco kręgi druidów, są jednak od nich bardziej prymitywne. Po środku takiego kręgu zawsze znajduje się płaski głaz, który pełni funkcje ołtarza. Zangwebarczycy nie znają pojęcia indywidualnej modlitwy zawsze odprawiają praktyki religijne razem, nierzadko całymi plemionami. Nie modlą się jednak zbyt często robią to tylko wtedy, gdy chcą wystarać się o coś lub przeprosić swoich bogów. Każde plemię czy klan posiada jednego szamana, odpowiedzialnego za przeprowadzanie duchowych obrzędów. Osobnik taki cieszy się szacunkiem i estymą równą samemu przywódcy plemienia. Jest również jedyną osobą, która ma jakiekolwiek pojęcie o zielarstwie i medycynie.

Jeśli chodzi o wyznawanych bogów, to sprawa jest mocno skomplikowana każdy zangwebarski klan posiada inne bóstwo opiekuńcze. Bóstwem takim może być jakiś element krajobrazu na przykład wodospad, wybrany gatunek zwierzęcia, niezwykle stare drzewo, jasna gwiazda na nieboskłonie czy głaz o dziwnym kształcie. Ale może się również zdarzyć, że takowym będzie jakiś członek plemienia, który poległ bohaterską śmiercią lub zasłużył się dla klanu. Z powyższych względów odradza się mieszkańcom Kontynentu zwiedzającym Zangwebar kąpieli w urokliwym bajorku czy wyrzynania napisów na wiekowych drzewach. Bo można wtedy skończyć jako ofiara dla przebłagania rozgniewanego bóstwa.

Ostatnią ciekawostką są wierzenia sławetnych Myśliwych z Gór Czerwonych ci odszczepieńcy wierzą jedynie w ukojenie duszy poprzez śmierć, dlatego też bez wytchnienia walczą z potworami z górskich szczytów. Należy zwrócić także uwagę na fakt, iż lubują się oni w filozoficznych rozważaniach na temat życia i śmierci właśnie.

Nieludzie[edytuj | edytuj kod]

Zangwebarczycy natomiast darzą wszystkich nieludzi wrodzoną nieufnością i podejrzliwością, lecz nie brakiem szacunku.

Największą zaś estymą cieszą się krasnoludy z faktorii, które według słów tubylców ‚potrafią zajrzeć do serca gór’. Należy również dodać, że większość miejscowych nieludzi nie jest zadowolonych ze swojej sytuacji życiowej i pragnie za wszelką cenę dostać się na bardziej tolerancyjne (przynajmniej tak im się wydaje) północne tereny.

Miejsca, które trzeba zobaczyć[edytuj | edytuj kod]

Przekraczając granicę dwóch zangwebarskich krain – Abu Talunga i Ulundi, natrafić można na pewną z pozoru uroczą i rozległą dolinę. Duża wilgotność i ciepłe powietrze czynią z tego miejsca prawdziwe królestwo roślin – znaleźć tu można egzotyczne gatunki kwiatów, karłowatych drzew, owoce o niespotykanym smaku i wiele innych. Miejsce to w porównaniu do Abu Talunga wydaje się być niemal urokliwe. Jednak prawda jest zupełnie inna – Wężowa Dolina (tak nazywają to miejsce Zangwebarczycy) jest prawdziwym koszmarem. Znajdują się tu siedliska rozmaitych, niespotykanych nigdzie indziej potworów, z którymi nawet najlepszy kontynentalny wiedźmin miałby kłopoty. Do tego w Wężowej Dolinie można się bardzo szybko i skutecznie zgubić, co dodatkowo ułatwia polowanie wygłodniałym bestiom. Miejsce to cieszy się w Zangwebarze podobnie złą sławą, co Miechunowe Uroczysko na Kontynencie. Trzymaj się więc wędrowcze z daleka od Wężowej Doliny, jeśli życie ci miłe! Niewielu bowiem powróciło w zdrowiu z tamtej okolicy.

Innym wielce interesującym miejscem w Zangwebarze jest położona u stóp Gór Czerwonych największa w tym regionie osada nieludzi. Chodzi tu oczywiście o sławną Czerwoną Faktorię, zamieszkałą przez krasnoludzkich górników i hutników oraz ich rodziny. Jest to wręcz małe miasteczko ze wszystkimi potrzebnymi usługami i wygodami. Wszystko tu, jak na krasnoludów przystało, jest użyteczne i zmechanizowane. W podziw wprawić może wielki i sprawny system dźwigów i taśm transportowych, służący do przewożenia wydobytych rud żelaza do hut w mieście. Krasnoludy tutejsze należą do gościnnych i każdemu potrzebującemu, który nie wzbudza podejrzeń strażników, chętnie udzielą pomocy i schronienia. Rozrywki też nowoprzybyłemu nie zabraknie, kiedy odwiedzi zacną gospodę ‚U Szalonego Rogera’. Jedyne minusy tego miejsca to zanieczyszczone powietrze i smog oraz nieliczne potwory schodzące wiosną z gór. Mimo tego faktoria cieszy się naprawdę dobrą reputacją i stała się już niejednokrotnie wybawieniem dla zagubionego w tych dzikich ostępach podróżnika.

Wędrując przez najodleglejszą, południową część Zangwebaru, przedzierając się z mozołem przez mroczne i niezbadane ścieżki w dżungli, można napotkać na swej drodze prawdziwą oazę piękna. Chodzi tu o majestatyczny wodospad Karamodjo i położone u jego stóp jezioro o tej samej nazwie. Tutaj wielka i zielona ściana lasu ustępuje miejsca lazurowej ścianie wody spadającej z wielkim hukiem na jezioro. To w połączeniu z nieskazitelną bielą piany tworzącej się na tafli jeziora stanowi iście malowniczy widok. A do tego dochodzi wszechobecny trel egzotycznych, pastelowo upierzonych ptaków, które dostrzec może nawet niewprawny obserwator pośród gałęzi drzew. Nad brzegami jeziora obejrzeć można cudownie ukształtowane i ubarwione kwiaty i krzewy. Trzeba jednak pamiętać, by nie zakłócać panującego tu sielskiego porządku, bowiem miejsce to upodobało sobie jedno z zangwebarskich plemion, dla którego wodospad jest bóstwem opiekuńczym (patrz dział ‚Religia’). Jeśliś tu trafił, porzuć wszelkie troski i napełnij swą duszę spokojem tego miejsca, nie naruszając harmonii tego wielkiego skarbu natury.

Ludzie, których warto znać[edytuj | edytuj kod]

Jeśli zaś mowa o Zangwebarze, to tam również nie brakuje interesujących osobowości. Tutaj pozwolę sobie wymienić jedynie dwie z nich. Pierwszą jest Zheddar Mądry – szaman jednego z plemion zamieszkujących sawannę. Jego sława sięga jednak daleko poza terytoria plemienne – uchodzi on bowiem za niezrównanego i wielce utalentowanego maga. Jego specjalnością jest tajemnicza i dzika magia żywiołów. Zheddar zgłębił ją ponoć tak dokładnie, iż wywołanie małej burzy na suchym terytorium sawanny nie stanowi dla niego najmniejszego problemu. Co więcej, mag orientuje się również w dziedzinie astrologii i potrafi całkiem dokładnie przewidzieć bliską przyszłość. Dla ludzi z Kontynentu może być Zheddar ratunkiem i wybawieniem, jakoże powszechnie wiadomo o sympatii, jaką szaman darzy ‚Czarnych Braci w Białych Maskach’. Żaden członek jego plemienia nie zaatakuje więc bez powodu białego podróżnika, a nawet takiemu pomoże w sytuacji zagrożenia. Prywatnie Zheddar jest osobą niezwykle szczerą i radosną, która w każdym wydarzeniu upatruje pozytywnych aspektów. On sam uwielbia posługiwać się humorystyczną parafrazą pewnego kontynentalnego powiedzenia – ‚nie ma tego białego, co by na czarne nie wyszło’. Jest więc ten wesoły mag ratunkiem dla zagubionych wędrowców i źródłem ogromnej wiedzy dla adeptów sztuk magicznych.

Druga postać, którą tu opiszę, jest śmiertelnym zagrożeniem dla każdego białego człowieka znajdującego się w okolicach Gór Czerwonych. Mowa tu o niejakim Vesteghu, jak nazywają go biali badacze Zangwebaru. Osobnik ten był niegdyś jednym z osławionych Myśliwych, jednak kilka lat temu po odniesieniu ciężkich ran w krwawym boju przeciw ohydnemu pająkowi-gigantowi, wycofał się i zszedł z gór na równiny. Jad pająka bardzo negatywnie wpłynął na silną niegdyś psychikę Vestegha i zmienił jego postrzeganie świata. Były Myśliwy ma świadomość, że toksyna powoli zabija jego ciało i że koniec jest bliski. Jednak uroiło mu się, że może przebłagać bogów i zyskać ich łaskę pozbawiając życia ‚białych odmieńców’. Od tamtej pory wrócił do profesji myśliwego, tyle że jego ofiary już nie są te same. Stał się prawdziwym koszmarem dla białych odkrywców prowadzących swe badania w zangwebarskiej dżungli. Atakuje zawsze nocą, kiedy ‚ofiary’ najmniej się tego spodziewają i trzeba przyznać, iż jest bardzo skuteczny w swych atakach. Umiejętnością posługiwania się bronią dorównuje kontynentalnym wiedźminom, zmysły wyczulone ma niczym kot, a skrada się niezauważenie niczym cień. Drżyjcie badacze zangwebarskiej geografii – nadchodzi Vestegh.

Dane z książek Sapkowskiego:[edytuj | edytuj kod]

Nie w tym rzecz. Za morzami, w Ofirze i Zangwebarze są białe konie w paski. Też nigdy ich nie widziałem, ale wiem że istnieją.


Miecz przeznaczenia, str. 300
Kupiłeś tego sporo, ale dość tanio, po trzydzieści pięć kopperów za funt, od zangwebarskiego faktora, owego Trufla czy Smardza.
Miecz przeznaczenia, str. 153
Nie ma Cintryjki? To za parę miesięcy gotów przedstawić nam cesarzową z Zerrikanii albo Zangwebaru!
Pani Jeziora, str. 130

Ciekawostki[edytuj | edytuj kod]

  • Zangwebar to dawna nazwa Zanzibaru (zobacz "S. Orgelbranda Encyklopedja Powszechna")