Wiedźmińska wiki na Gamepedii łączy siły z wiki na Fandomie! Planowane jest przekierowanie tutejszego serwisu do wiedźmińskiej wiki na Fandomie. Jeżeli jesteś członkiem społeczności i masz pytania, wątpliwości lub sprzeciwiasz się przekierowaniu, napisz wiadomość na portalu społeczności!

Tiziana Frevi

Z Wiedźmińska Wiki
Skocz do: Nawigacja, szukaj
Tiziana Frevi, Jana Komárková

Tiziana Frevi - jasnowłosa czarodziejka, dwimveandra.

Wygląd[edytuj | edytuj kod]

Na czole, tuż pod linią włosów miała ledwo zauważalne ślady po ospie, a nad jej górną wargą znajdowała się mała, falista blizna. Pachniała irysem i bergamotką.

Historia[edytuj | edytuj kod]

Spotkała Geralta w karczmie „Pod Dzikiem i Jeleniem” po tym jak opuścił Kerack. Podążała za wiedźminem na zlecenie Yennefer. Miała za zadanie niepostrzeżenie dostarczyć Geraltowi jego skradzione wiedźmińskie miecze. Musiała jednak przejść do otwartego działania, ze względu na konflikt Geralta z Brehenem. Po nocy z wiedźminem wyruszyła w dalszą drogę do Mariboru, gdzie miała podjąć praktykę u znajomej Yennefer.

Ciekawostki i inne Informacje[edytuj | edytuj kod]

  • Prawdopodobnie praktykowała magię u Triss Merigold.
  • W przeciwieństwie do zwyczaju Geralta, to ona odeszła od niego, gdy spał.
  • Miała romans z Geraltem.

Dane z ksiażek Sapkowskiego[edytuj | edytuj kod]

Przy stole przeciwległym, pod wypchanym łbem dzika, wieczerzała para: jasnowłosa dziewczyna i starszy mężczyzna. Dziewczyna odziana była bogato, bardzo poważnie, wcale nie po dziewczęcemu.
Sezon burz, str. 378
Jestem dwimveandrą. Spotkałam Yennefer przypadkiem, u mistrzyni, u której właśnie skończyłam praktykę. Gdy dowiedziała się, że ruszam na południe, i gdy moja mistrzyni poręczyła za mnie, pani Yennefer poleciła mi tę misję. I dała list polecający do znajomej magiczki z Mariboru, u której zamierzałam teraz praktykować.
Sezon burz, str. 384
Spojrzał na nią z sympatią. Wydała mu się miła. I ładna. Nawet bardzo ładna. Czarodziejkom jak wiedział, urodę poprawiano, prestiż profesji wymagał, by magiczka budziła podziw. Ale upiększanie nigdy nie było perfekcyjne, zawsze coś zostawało. Tiziana Frevi nie była wyjątkiem. Jej czoło, tuż pod linią włosów, znaczyło kilka ledwo zauważonych śladów po ospie, przechodzonej zapewne w dzieciństwie, gdy nie miała jeszcze immunitetu. Wykrój ładnych ust odrobinkę psuła mała falista blizna nad górną wargą. Geralt po raz nie wiadomo który poczuł złość, złość na swój wzrok, na oczy, każące dostrzegać tak niewiele znaczące szczegóły, detaliki, które nie były wszak niczym wobec fakt, że Tiziana siedziała z nim za jednym stołem, piła Est Est, jadła wędzonego pstrąga i uśmiechała się do niego. Wiedźmin widział i znał naprawdę niewiele kobiet, urodę których uznać można by za nieskazitelną, szanse zać, by któraś z nich uśmiechnęła się do niego, miał podstawy kalkulować na równe zeru.
Sezon burz, str. 386
Pozostał po niej zapach. Delikatna woń irysa i bergamotki. I czegoś jeszcze. Róży? Na stoliku, na jego mieczach, leżał kwiat. Róża. Jedna z białych róż z ustawionej przed karczmą donicy.
Sezon burz, str. 390