Wiedźmińska wiki na Gamepedii łączy siły z wiki na Fandomie! Planowane jest przekierowanie tutejszego serwisu do wiedźmińskiej wiki na Fandomie. Jeżeli jesteś członkiem społeczności i masz pytania, wątpliwości lub sprzeciwiasz się przekierowaniu, napisz wiadomość na portalu społeczności!

Portal Benaventa

Z Wiedźmińska Wiki
Skocz do: Nawigacja, szukaj

Teleport Lary - zwany również od imienia jego odkrywcy Portalem Benaventa. Znajduje się na wyspie Thanedd, na ostatniej kondygnacji Wieży Mewy. Stały, okresowo aktywny. Zasady funkcjonowania są nie znane. Według legend teleport ten ma prowadzić do Tor Zireael, w rzeczywistości portal jest spaczony, chaotyczny. Oprócz tego Portal Benaventa emanuje tak silnie, że potrafi wykrzywić każdy teleport w niedalekiej odległości od wieży.

Dane z książek Sapkowskiego[edytuj | edytuj kod]

Teleport Lary, zwany również od imienia jego odkrywcy Portalem Benaventa. Znajduje się na wyspie Thanedd, na ostatniej kondygnacji Wieży Mewy. Stały, okresowo aktywny. Zasady funkcjonowania: nie znane. Destynacja: nie znana, prawdopodobnie wypaczona w wyniku samoistnego rozpadu, niewykluczone liczne rozwidlenia a. rozrzuty.
Uwaga: teleport chaotyczny i śmiertelnie niebezpieczny. Eksperymenty kategorycznie zabronione. Nie zezwala się na używanie magii w Wieży Mewy i w najbliższej okolicy, w szczególności magii teleportacyjnej. Kapituła wyjątkowo rozpatruje podania o zezwolenie na wstęp do Tor Lara i oględziny teleportu. Podanie należy umotywować rozpoczętymi pracami badawczymi i specjalizacją w przedmiotowym zakresie.
Bibliografia: Geoffrey Monck, „Magia Starszego Ludu"; Immanuel Benavent, „Portal z Tor Lara"; Nina Fioravanti, „Teoria i praktyka teleportacji"; Ransant Alvaro, „Bramy tajemnicy".
Prohibita (spis zakazanych artefaktów), Ars Magica, Ed. LVIII


Czas pogardy, str. 150

- Teleportuj nas, Carduin.
- Stąd? Oszalałaś chyba. Za blisko Tor Lara. Portal Lary emanuje i wykrzywi każdy teleport. Stąd nie można się teleportować!


Czas pogardy, str. 174

Portal w Tor Lara był dziwnym portalem. Gdy wbiegła na ostatnią kondygnację, nie było tam nic, nawet okien, tylko gołe i pokryte grzybem ściany. I na jednej ze ścian zapłonął nieregularny owal wypełniony opalizującą poświatą. Zawahała się, ale portal przyciągał, przyzywał ją, wręcz prosił. A innego wyjścia nie było, tylko ten świecący owal. Zamknęła oczy i weszła weń.A potem była oślepiająca jasność i wściekły wir, pod­much pozbawiający oddechu i miażdżący żebra. Pamięta­ła lot wśród ciszy, zimna i pustki, potem znowu błysk i za­chłyśnięcie się powietrzem. W górze był błękit, w dole za­mazana szarość...Wyrzucił ją w locie, tak jak orlik wypuszcza zbyt cięż­ką dla niego rybę. Gdy walnęła na kamienie, straciła przytomność. Nie wiedziała na jak długi czas.


Czas pogardy, str. 249-250