Wiedźmińska wiki na Gamepedii łączy siły z wiki na Fandomie! Planowane jest przekierowanie tutejszego serwisu do wiedźmińskiej wiki na Fandomie. Jeżeli jesteś członkiem społeczności i masz pytania, wątpliwości lub sprzeciwiasz się przekierowaniu, napisz wiadomość na portalu społeczności!

Hi Gamepedia users and contributors! Please complete this survey to help us learn how to better meet your needs in the future. We have one for editors and readers. This should only take about 7 minutes!

Nekromancja

Z Wiedźmińska Wiki
Skocz do: Nawigacja, szukaj
Detmold wykonujący rytuał nokromancji

Nekromancja - zespół praktyk mających na celu "rozmowy" z trupami bądź duchami. Często pozornie powołują do życia umarłego, umożliwiając rzucającemu przesłuchanie. Zaklęcie takie rzuciła Visenna na trupa Manissy w celu wydobycia informacji. Preceder ten został zakazany przez Kapitułę i Radę ze wzgledu na szacunek dla zmarłych.

Dane z książek Sapkowskiego [edytuj | edytuj kod]

- Tamci w chlewie... Chciałoby się wiedzieć, kim byli, czego chcieli, kto ich nasłał. Zabiłaś obu, ale przecież plotka głosi, że potraficie wyciągać informacje nawet z nieboszczyków.
- A tego, że nekromancja zakazana jest edyktem Kapituły, plotka nie głosi?


Krew elfów, str.

- Pomyśleć - warknęła Yennefer - że nam zakazano praktyk nekromantycznych z uwagi na szacunek dla ma­jestatu śmierci i doczesnych, zwłok, którym należy się cześć, spokój, rytualny i ceremonialny pochówek...


Czas pogardy, str.

Visenna zdjęła opaskę z czoła. Klejnot w diademie rozjarzył się mlecznym blaskiem. Stanęła nad zwłokami, wyciągnęła ręce, zamknęła oczy.
Korin przyglądał się z półotwartymi ustami. Visenna pochyliła głowę, szeptała coś, czego nie rozumiał.
- Grealghane! - krzyknęła nagle.
Paprocie zaszeleściły gwałtownie. Korin odskoczył dobywając miecza,zamierając w obronnej pozycji. Zwłoki zatrzepotały.
- Grealghane! Mów!
- Aaaaaaaaa! - rozległ się z paproci narastający ochrypły wrzask.
Trup wygiął się w kabłąk, nieledwie lewitował, dotykając ziemi plecami i czubkiem głowy. Wrzask ścichł, zaczął się rwać, przechodzić w gardłowy bełkot, urywane jęki i krzyki, stopniowo nabierające kadencji, ale absolutnie niezrozumiałe. Korin poczuł na plecach zimną strużkę potu, drażniącą jak pełznąca gąsienica. Zaciskając pięści, by powstrzymać mrowienie w przedramionach, całą siłą woli walczył z przemożnym pragnieniem ucieczki w głąb lasu.
- Oggg... nnnn...nngammm - wybełkotał trup, drąc ziemię paznokciami, bulgocąc krwawymi bańkami, pękającymi na wargach. - Nam... eeeggg...
- Mów!
Z wyciągniętych dłoni Visenny sączył się mętnawy strumień światła, w którym wirował i kłębił się kurz. Z paproci frunęły w górę suche listki i źdźbła. Trup zachłysnął się, zamlaskał i nagle przemówił, zupełnie wyraźnie.


Droga, z której się nie wraca , str.

'