Wiedźmińska wiki na Gamepedii łączy siły z wiki na Fandomie! Planowane jest przekierowanie tutejszego serwisu do wiedźmińskiej wiki na Fandomie. Jeżeli jesteś członkiem społeczności i masz pytania, wątpliwości lub sprzeciwiasz się przekierowaniu, napisz wiadomość na portalu społeczności!

Nekromancja

Z Wiedźmińska Wiki
Skocz do: Nawigacja, szukaj
Detmold wykonujący rytuał nokromancji

Nekromancja - zespół praktyk mających na celu "rozmowy" z trupami bądź duchami. Często pozornie powołują do życia umarłego, umożliwiając rzucającemu przesłuchanie. Zaklęcie takie rzuciła Visenna na trupa Manissy w celu wydobycia informacji. Preceder ten został zakazany przez Kapitułę i Radę ze wzgledu na szacunek dla zmarłych.

Dane z książek Sapkowskiego [edytuj | edytuj kod]

- Tamci w chlewie... Chciałoby się wiedzieć, kim byli, czego chcieli, kto ich nasłał. Zabiłaś obu, ale przecież plotka głosi, że potraficie wyciągać informacje nawet z nieboszczyków.
- A tego, że nekromancja zakazana jest edyktem Kapituły, plotka nie głosi?


Krew elfów, str.

- Pomyśleć - warknęła Yennefer - że nam zakazano praktyk nekromantycznych z uwagi na szacunek dla ma­jestatu śmierci i doczesnych, zwłok, którym należy się cześć, spokój, rytualny i ceremonialny pochówek...


Czas pogardy, str.

Visenna zdjęła opaskę z czoła. Klejnot w diademie rozjarzył się mlecznym blaskiem. Stanęła nad zwłokami, wyciągnęła ręce, zamknęła oczy.
Korin przyglądał się z półotwartymi ustami. Visenna pochyliła głowę, szeptała coś, czego nie rozumiał.
- Grealghane! - krzyknęła nagle.
Paprocie zaszeleściły gwałtownie. Korin odskoczył dobywając miecza,zamierając w obronnej pozycji. Zwłoki zatrzepotały.
- Grealghane! Mów!
- Aaaaaaaaa! - rozległ się z paproci narastający ochrypły wrzask.
Trup wygiął się w kabłąk, nieledwie lewitował, dotykając ziemi plecami i czubkiem głowy. Wrzask ścichł, zaczął się rwać, przechodzić w gardłowy bełkot, urywane jęki i krzyki, stopniowo nabierające kadencji, ale absolutnie niezrozumiałe. Korin poczuł na plecach zimną strużkę potu, drażniącą jak pełznąca gąsienica. Zaciskając pięści, by powstrzymać mrowienie w przedramionach, całą siłą woli walczył z przemożnym pragnieniem ucieczki w głąb lasu.
- Oggg... nnnn...nngammm - wybełkotał trup, drąc ziemię paznokciami, bulgocąc krwawymi bańkami, pękającymi na wargach. - Nam... eeeggg...
- Mów!
Z wyciągniętych dłoni Visenny sączył się mętnawy strumień światła, w którym wirował i kłębił się kurz. Z paproci frunęły w górę suche listki i źdźbła. Trup zachłysnął się, zamlaskał i nagle przemówił, zupełnie wyraźnie.


Droga, z której się nie wraca , str.

'