Wiedźmińska wiki na Gamepedii łączy siły z wiki na Fandomie! Planowane jest przekierowanie tutejszego serwisu do wiedźmińskiej wiki na Fandomie. Jeżeli jesteś członkiem społeczności i masz pytania, wątpliwości lub sprzeciwiasz się przekierowaniu, napisz wiadomość na portalu społeczności!

Kerack (miasto)

Z Wiedźmińska Wiki
Skocz do: Nawigacja, szukaj

Miasto usytuowane w ujściu Adalatte, stolica państwa o tej samej nazwie.

Dzielnice[edytuj | edytuj kod]

Ważniejsze budynki i miejsca[edytuj | edytuj kod]

(do uzupełnienia)

Dane z książek Sapkowskiego[edytuj | edytuj kod]

Kerack, miasto w północnym królestwie Cidaris, przy u ujściu rzeki Adalatte. Niegdyś stolica oddzielnego królestwa K., które skutkiem rządów nieudolnych i wygaśnięcia linii panującej podupadło, znaczenie straciło i przez sąsiadów podzielone i wcielone zostało. Ma port, fabryk kilka, latarnię morską i z gruba 2,000 mieszkańców.
Effenberg i Talbot,
Encyclopaedia Maxima Mundi, tom VIII

Sezon burz, str. 19

Zatoka jeżyła się masztami i pełna była żagli, białych i różnokolorowych. Większe statki stały na osłoniętej przylądkiem i falochronem redzie. W samym porcie, przy drewnianych molach, cumowały jednostki mniejsze i te zupełnie malutkie. Na plażach każde niemal wolne miejsce zajmowały łodzie. Lub resztki łodzi.
Na krańcu przylądka, smagana białymi falami przyboju, wznosiła się latarnia morska z białej i czerwonej cegły, odnowiony relikt z czasów elfich.
Wiedźmin szturchnął ostrogą bok klaczy. Płotka uniosła łeb, rozdęła nozdrza, jakby i ona cieszyła się zapachem morza, niesionym przez wiatr. Ponaglona, ruszyła przez wydmy. Ku bliskiemu już miastu.
Miasto Kerack, główna metropolia identycznie nazwanego królestwa, położone na dwóch brzegach przyujściowego odcinka rzeki Adalatte, podzielone było na trzy wyodrębnione, wyraźnie różniące się strefy.
Na lewym brzegu Adalatte lokował się kompleks portu, doki i ośrodek przemysłowo-handlowy, obejmujący stocznię i warsztaty, jak też przetwórnie, magazyny i składy, targi i bazary.
Przeciwległy brzeg rzeki, teren zwany Palmyrą, zapełniały budy i chaty biedoty i ludu pracującego, domy i kramy drobnych handlarzy, rzeźnie, jatki oraz liczne ożywające raczej dopiero po zmroku lokale i przybytki, Palmyra była bowiem również dzielnicą rozrywek i zakazanych przyjemności. Dość łatwo też, jak wiedział Geralt, można tu było stracić sakiewkę lub dostać nożem pod żebro.
Dalej od morza, na lewym brzegu, za wysoką palisadą z grubych bali sytuowało się właściwe Kerack, kwartał wąskich uliczek pomiędzy domami bogatych kupców i finansjery, faktoriami, bankami, lombardami, zakładami szewskimi i krawieckimi, sklepami i sklepikami. Mieściły się tu też oberże i lokale rozrywkowe wyższej kategorii, w tym przybytki oferujące co prawda dokładnie to samo, co w portowej Palmyrze, ale za to po znacznie wyższych cenach. Centrum kwartału stanowił czworokątny rynek, siedziba miejskiego ratusza, teatru, sądu, urzędu celnego i domów miejskiej elity. Pośrodku ratusza stał na cokole okropnie obsrany przez mewy pomnik założyciela grodu, króla Osmyka. Była to jawna lipa, nadmorski gród istniał na długo przed tym, nim Osmyk przywędrował tu diabli wiedzą skąd.
Powyżej, na wzgórzu, stał zamek i pałac królewski, w formie i kształcie dość nietypowy, była to bowiem dawna świątynia, przebudowana i rozbudowana po tym, jak porzucili ją kapłani, rozgoryczeni kompletnym brakiem zainteresowania ze strony ludności. Po świątyni ostała się nawet kampanila, czyli dzwonnica z wielkim dzwonem, w który aktualnie panujący w Kerack król Belohun kazał bić codziennie w południe i - ewidentnie na złość poddanym - o północy.
Dzwon odezwał się, gdy wiedźmin wjechał pomiędzy pierwsze chałupy Palmyry.
Palmyra śmierdziała rybą, praniem i garkuchnią, tłok na uliczkach był potworny, przejazd kosztował wiedźmina mnóstwo czasu i cierpliwości. Odetchnął, gdy wreszcie dotarł do mostu i przejechał na lewy brzeg Adalatte. Woda cuchnęła i niosła czapy zbitej piany, efekt pracy położonej w górze rzeki garbarni. Stąd niedaleko już było do drogi, wiodącej ku otoczonemu palisadą miastu.
Zostawił konia w stajniach przed miastem, płacąc za dwa dni z góry i zostawiając stajennemu bakszysz, by zagwarantować Płotce właściwą opiekę. Skierował kroki ku strażnicy. Do Kerack można było się dostać tylko przez strażnicę, po poddaniu się kontroli i towarzyszącym jej mało przyjemnym procedurom. Wiedźmina konieczność ta złościła nieco, ale rozumiał jej cel - mieszkańców grodu za palisadą niezbyt radowała myśl o wizytach gości z portowej Palmyry, zwłaszcza w postaci schodzących tam na ląd marynarzy z obcych stron.


Sezon burz, str. 19-21
Widziała w wodzie Targ Korzenny, główną ulicę miasta.
Sezon burz, str. 49