Jesteś nowy na Wiedźmińskiej Wiki i nie wiesz od czego zacząć? Zajrzyj na portal społeczności i dowiedz się jak stać się częścią naszej społeczności!

Aplegatt

Z Wiedźmińska Wiki
Skocz do: Nawigacja, szukaj
F Aplegatt.jpg

Aplegatt - goniec królewski z Aedirn na służbie u króla Demawenda . Został zabity na szlaku podczas służby, przez Yaevinna z bandy Scoia'tael, nie doniósłszy informacji od króla Vizimira do Demawenda.

Dane z książek Sapkowskiego[edytuj | edytuj kod]

Do tego, żeby móc zarabiać na życie jako goniec konny, mawiał zwykle Aplegatt wstępującym do służby młodzikom, potrzebne są dwie rzeczy - złota głowa i żelazna rzyć.


Czas pogardy, str. 5

Przez jakiś czas Aplegatt też myślał, że już nie jest nikomu potrzebny. Miał trzydzieści sześć lat, był mały, ale silny i żylasty, pracy się nie bał i miał, ma się rozumieć, złotą głowę. Mógł znaleźć sobie inną robotę, by wyżywić siebie i żonę, by odłożyć trochę grosza na posag dla dwóch niezamężnych jeszcze córek, by móc nadal pomagać tej zamężnej, której mężowi, beznadziejnej ofermie, cięgiem nie wiodło się w interesach. Ale Aplegatt nie chciał i nie wyobrażał sobie innej roboty. Był królewskim gońcem konnym.


Czas pogardy, str. 6
I nagle, po długim okresie zapomnienia i upokarzającej bezczynności, Aplegatt stał się znowu potrzebny. Gościńce i leśne dukty znowu zadudniły od kopyt. Gońcy, jak za dawnych czasów, jęli znowu przemierzać kraj, niosąc wiadomości od grodu do grodu. Aplegatt wiedział, dlaczego tak było. Widział wiele, a słyszał jeszcze więcej. Oczekiwano od niego, że treść przekazanej wiadomości natychmiast wymaże z pamięci, zapomni o niej, tak by nie móc sobie przypomnieć nawet na torturach. Ale Aplegatt pamiętał. I wiedział, dlaczego królowie nagle przestali się komunikować za pomocą magii i magików. Wiadomości, które przewozili gońcy, miały pozostać tajemnicą dla czarodziejów. Królowie nagle przestali ufać magikom, przestali powierzać im swe sekrety.
Czas pogardy, str. 2

Dziewczyna odwróciła się i spojrzała na niego, jak gdyby dopiero teraz go zauważyła. Oczy miała wielkie i zielone jak szmaragdy. Aplegatt narzucił czaprak na konia.
- Szczęśliwej drogi życzyłem - powtórzył. Zwykle nie był wylewny ani rozmowny, ale teraz czuł potrzebę pogadać z bliźnim, nawet jeśli tym bliźnim była zwykła zaspana smarkula. Może sprawiły to długie dni samotności na szlaku, a może to, że smarkula trochę przypominała jego średnią córkę.


Czas pogardy, str. 10

...dostrzegł jego ubiór i blachę z herbem Aedirn na piersi (...) Był gońcem królewskim...


Czas pogardy, str. 40
Gospodarz podniósł głowę, zobaczył Aplegatta, dostrzegł jego ubiór i blachę z herbem Aedirn na piersi, momentalnie spochmurniał. Aplegatt był przyzwyczajony do takich powitań. Był gońcem królewskim, przysługiwało mu bezwzględne prawo podwody. Królewskie dekrety były wyraźne - goniec miał prawo w każdym mieście, w każdej wsi, w każdym zajeździe i w każdym obejściu zażądać świeżego konia - i biada takiemu, który by odmówił. Rzecz jasna, goniec zostawiał własnego wierzchowca, a nowego brał za pokwitowaniem - właściciel mógł zwrócić się do starosty i otrzymać rekompensatę. Ale różnie z tym bywało. Dlatego na gońca patrzono zawsze z niechęcią i obawą - zażąda czy nie zażąda? Zabierze na zatracenie naszego Złotka? Naszą wykarmioną od źrebaka Kraskę? Naszego wypieszczonego Wronka? Aplegatt widywał już rozszlochane dzieciaki, uczepione siodłanego, wyprowadzanego ze stajni ulubieńca i towarzysza zabaw, niejeden raz patrzył w twarze dorosłych, pobladłe w poczuciu niesprawiedliwości i bezsiły.

- Świeżego konia mi nie trza - powiedział szorstko. Zdawało mu się, że gospodarz odetchnął z ulgą.

- Zjem jeno, bom zgłodniał na szlaku - dodał goniec. - Jest co w garnku?

Czas pogardy, str. 21

Galeria[edytuj | edytuj kod]

Gwint[edytuj | edytuj kod]